Z definicji, mikroagresją jest każde zachowanie (mowa, tekst bądź czyn), który nie jest hejtem, lecz powoduje dyskomfort i odebranie poczucie bezpieczeństwa innych osób. Najczęściej przyjmuje formę nietrafionego żartu.
W teorii wszystko jest jasne. Jak to wygląda w praktyce❓ Kto jest tym złym człowiekiem, który powoduje pozornie nieszkodliwe szkody❓ Podpowiem obrazując przykładami.
Przykłady mikroagresji
1. Powiedzenie do osoby innego koloru skóry niż biała na ulicy w Polsce, że całkiem dobrze mówi po polsku, choć tak naprawdę urodziła się w tym kraju, mieszka tu i tu żyje.
2. Powiedzenie kobiecie w ciąży, przykładowo głaszcząc jej brzuch, że świetnie wygląda.
3. Oznajmienie osobie biseksualnej przez osobę heteroseksualną, że nie wyobraża sobie mieć znajomej homo.
Zatem w czym problem
Teorię i praktykę znamy. Problem polega w czymś innym. Przede wszystkim, nie jesteśmy innymi ludźmi i do momentu, kiedy ktoś w jasny sposób nie wyrazi swoich uczuć, czy też swojego dyskomfortu, to inni ludzie mogą nie wiedzieć, że taki dyskomfort jest im stwarzany, przez co narażani są na zjawisko mikroagresji.
Jestem mikro agresorem
Owszem. Często dopuszczam się mikroagresji. Nie robię tego świadomie, bo wypowiadam (najczęściej piszę) słowa, frazy, zdania, tezy i inne takie, które są zgodne z moim postrzeganiem i percepcją pewnych osób, rzeczy i aspektów życia.
Teoretycznie powinienem był przeprosić, bo jak czyni się coś złego, to wypada tak zrobić i nie czynić tego więcej.
Niestety, ja nie będę przepraszał ludzi mi obcych, których nie znam i nie chcą poinformować mnie o tym, że poczuły się urażone, że je przepraszam, bo mam takie zdanie czy też w taki sposób postrzegam dany aspekt sytuacji.
Zwyczajnie godzi to w moją wolność słowa i samodzielnego myślenia i rozwijania się. Czułbym realny dyskomfort i poczucie braku pewności siebie, jeśli odebrałoby mi możliwość swobodnej wypowiedzi. Tym samym, ofiary mojej (i innych ludzi) mikroagresji, stałyby się mikro agresorami, ponieważ powodowałyby mój psychiczny dyskomfort.
Mielibyśmy takie wieczne napędzające się koło nieświadomej i wzajemnej agresji. Oczywiście, nie dzieje się tak, ponieważ jest takie fajne narzędzie komunikacyjne, jak asertywność, dzięki czemu mogę mówić o tym, jak czuję się z tym, co się dzieje i w jaki sposób ze mną i osoby, które mają wiedzę, jasny komunikat ode mnie, wiedzą już, aby nie komunikować się ze mną w taki czy inny sposób.
A tak poważnie, to jestem otwarty na komunikację i rozmowę, dlatego nie czuję żadnego dyskomfortu, jeśli ktoś prowadzi ze mną dialog i nie próbuje mnie indoktrynować, ponieważ ma różne zdanie od mojego. Nawet, nie wzruszają mnie obelgi w formie “przecinków”, które niektórzy rozmówcy stosują. Znam kontekst oraz ich styl i potrafię zrozumieć, że widocznie w taki sposób najlepiej potrafią oddać swoje emocje, bo nie potrafią inaczej ich opisać bądź opowiedzieć i nie stanowi dla mnie to żadnej bariery.
Skąd pomysł na taki wpis
Ostatnio widziałem cytat jednej internautki (nie zrobiłem screenu i nie pamiętam już, kim ona była ?), która jest osobą biseksualną, a przynajmniej tak jej się wydaje (sama tak stwierdziła w publikacji na Facebooku) i dlatego przytoczyłem przykład numer 3, ponieważ jest to jej opis i przykład na stosowanie mikroagresji wobec niej ze strony jej koleżanki.
Osobiście rozumiem jedną i drugą, dziewczynę, lecz stoję murem w tym wypadku za dziewczyną heteroseksualną, ponieważ nie przeczytałem w tym wpisie o tym, aby dziewczyna o orientacji prawdopodobnie biseksualnej wyraziła swój ból, jaki sprawiła jej koleżanka.
Ja się tak śmieję, stale i powtarzam, że kobietą nie jestem, więc się nie domyślę, bo kobiety tłumaczą się przy okazji odwalenia najgorszej rzeczy w danej sytuacji, tekstem: “bo ja myślałam…”. ?♂️ Wiem, że wobec tego jest to przejaw mikroagresji i że w rzeczywistości, dziewczyny, kobiety nie domyślają się, co też wynika z wpisu z dinozaurami dziewczyny prawdopodobnie biseksualnej.
Makro apel
Jeśli czytasz mój wpis dziewczyno z Facebooka, do której należy ten wpis, to daj znać, czy wyraziłaś w jasny sposób koleżance, że źle ci z tego powodu, że tak właśnie wyraziła swój brak empatii wobec ciebie, jako osoby nieheteronormatywnej i opowiedziała ci, że sobie nie wyobraża mieć cię jako znajomej.
Do pozostałych osób. Do momentu, kiedy konkretna osoba nie zwróci wam uwagi, nie powie, że źle się z tym czuje, a wasz tekst nie stanowił treści o charakterze hejterskim, to nie przejmujcie się i nie popadajcie w paranoję teraz. Nie macie obowiązku znać cudzych myśli ani tym bardziej uczuć i macie pełne prawo do wyrażania własnego zdania, nawet jeśli kogoś to uraziło.
Przeprosiny za to, że „kogoś się czymś uraziło” nie są przeprosinami i najczęściej stosują ją hejterzy i trolle internetowi, choć ostatnimi czasy bardzo słynnym z takiej praktyki „przepraszania osób, których uraził” w telewizji, jest Hajzer Filip.
Przeprosiny powinny być bezpośrednio do tej osoby lub ogólnie „przepraszam, nie sądziłem, że mogę kogoś tym urazić”. Przypomnę, na koniec: macie prawo nie znać, uczuć innych osób i wyrażać własne zdanie w sposób kulturalny i niestanowiący hejtu.
Korzystając z okazji twojej uwagi: jeśli potrzebujesz pomocy w rozwoju swoich projektów tudzież reklamy, to zapraszam do współpracy — kontakt.
Teraz jestem jeszcze „małym twórcą”, lecz chętnie pomagam. 😉
Trzymajcie się ciepło,
BlogGeja
Użyte zdjęcie jest autorstwa cottonbro z Pexels.